plakat

Miastu Gotham zagraża Joker, niebezpieczny przestępca. Batman musi nauczyć się współpracy z innymi, by je uratować.

   Ta animacja jest dowodem na to, że można stworzyć film uniwersalny w którym każdy znajdzie coś dla siebie ! Batman powraca i to w wielkim stylu.

    Batman. Marka sama w sobie. Bohater studia DC zaliczył już kilka lepszych i gorszych epizodów w historii kina (Mówię tu też o  animacjach) . I nie chcę teraz rozpoczynać tematu, który z tych występów zasługuje na oklaski, a który na śmiertelną ciszę i cykanie świerszcza. Trzeba przyznać tej postaci jedno – bez względu na to jaki charakter ma produkcja, za każdym razem jest o niej głośno. Gdy połączymy człowieka nietoperza z Duńskimi klockami Lego, dostajemy kombinacje kompletną, a na myśl przychodzi nam jedno stwierdzenie – „To nie może się nie udać”.

   Z Gackiem jest trochę jak z Gwiezdnymi Wojnami. Kochają go dzieci, ma oddane grono fanów wśród dorosłych, a i niedzielny widz chętnie rzuci okiem na poczynania zamaskowanego bohatera. I właśnie z tych trzech punktów widzenia wam ową produkcję przedstawie. Zapytasz pewnie; „jak?” drogi czytelniku. Już tłumaczę. Na seans wybrałem się wraz z 8-mio letnim bratem oraz mamą. Rodzinny wypad do kina pozwolił mi wysnuć kilka wniosków i uzasadnić geniusz tej produkcji.

677165_1-1

Punkt widzenia nr. 1 – Dziecko (8 lat)

   Mój brat jako pasjonat klocków Lego o filmie wiedział już od dawna ponieważ telewizja i reklamy robią swoje, a więc Hype ciągle rósł i rósł w miarę upływu czasu. Jako, że lubię chodzić z nim do kina i w miarę możliwości to robię, wiedziałem, że ten seans będzie obowiązkowy. Zasiedliśmy na sali. Młody zaczął chrupać Popcorn, a reklamy zagłuszyły odgłos spożywania przekąski. Zaczął się film i ekscytacja znalazła swój upust. Kolejne sceny się przewijały przed naszymi oczami, a Polski Dubbing rzucał sucharami na lewo i prawo. Wiele z tych żartów bawiło dzieciaki, chociaż ich sens pozostał niejednokrotnie ukryty dla nich, a bardzo zrozumiały dla rodzica. Dla dziecka ten film nie będzie niczym innym jak zabawną animacją w której postaci to ludziki Lego. Seans dla dziecka jest nieszkodliwy, a i „przemoc” w wykonaniu klocków to nic innego jak to co niejednokrotnie po realnej zabawie zostaje na ziemi, czyli masa elementów rozsypanych po podłożu. Zero krwi i zero erotyzmu, który czasem spływa po skąpych strojach superbohaterek.

Punkt widzenia nr. 2 – Rodzic

   Na filmie towarzyszyła nam też mama. Lubi komedie, a i seans z synami wydawał jej się fajnym pomysłem w dzień wolny od pracy. Scenariusz ten sam co wcześniej. Siedzimy, czekamy, mój brat trzyma kurczowo popcorn bo jako jedyny z naszej trójki jest w jego posiadaniu. Film się zaczyna i mina mamy nie wskazuje na to aby jakoś specjalnie ją dotknął wstęp. Koniec końców obejrzała cały film, kilka razy się uśmiechnęła, kilka razy cicho wykonała Facepalma i tyle. Mój wniosek ? Jeżeli rodzic nie ma „Sucharowego” poczucia humoru lub nie jest fanem Batmana lub klocków, będzie to dla niego niezła animacja. Tyle. Jednak jest to animacja która zawiera wiele fajnych żartów sytuacyjnych i łatwo te żarty wyczuć. Mama stwierdziła że film się jej podobał.

675518_1-1

Punkt widzenia nr. 3 – Nastolatek

   Tak doszliśmy do mnie. Prawda jest taka, że nie jestem psychofanem Gacka ale ostatnimi czasy coraz bardziej się wkręcałem w tą postać. Same zwiastuny już mi powiedziały jakiego humoru mogę się spodziewać. Ale muszę przyznać, że dostałem masę smaczków których znikąd się nie spodziewałem. Film jest przepełniony nawiązaniami, ukrytymi wiadomościami, które dostrzegą tylko fani znający uniwersum – a jest czego szukać, bo w praktyce każda scena coś takiego w sobie kryje. Ja byłem wniebowzięty. Nie jestem typowym Geekiem i daleko mi w sumie do niego ale w tamtym momencie poczułem się jak pełnoprawny członek tej grupy ludzi. Myślę, że psychofani wytargali z tego jeszcze więcej rzeczy, ale aby nie robić spoilerów- Ilość postaci miażdży każdy inny film o superbohaterach – jakikolwiek, prześmiewanie uniwersum łącznie z kultowymi komiksami jest ogromnym plusem nie wynikającym jedynie z dubbingu, bo ma pokrycie w obrazie, smaczki typu znak w tle przy ulicy z jej nazwą, ledwo widoczny ale jednak – „Crime Alley”. Geeku początku Trzeciego tysiąclecia – idź i się ciesz bo to jest spełnienie twych snów. (PS: Myślę że jakiekolwiek fanowskie kolaboracje postaci z różnych uniwersów nie są w stanie przebić fantazji twórców tego scenariusza.). Bawiłem się przednio i chociaż kilka razy żarty były zbyt „na siłę” to i tak kupuję film w całości i z pewnością powtórzę go sobie gdy wejdzie do sklepów.

   Teraz jeszcze kilka słów w moim bardziej klasycznym stylu. Historia sama w sobie obfituje w masę zabawnych absurdów, a dzięki temu, że Lego ma prawa do wielu uniwersów to naginają historię jak tylko się da. W moim odczuciu nie do końca potrzebnie, ponieważ samo DC ma masę świetnych niewykorzystanych zasobów. Mistrzostwem dla mnie jest na pewno wprowadzenie do filmu. Nawet czerń w intrze jest dobrym tematem do żartu. Genialnego swoją drogą ! Intryga również jest bardzo trafiona, ponieważ daje duże pole manewru dla żartów, a jednocześnie pokazuje ułomność klasycznej historii. No i całokształt potrafi zaskoczyć. Nie powiem, że zawsze jest to zaskoczenie wyrywające widza z butów, wręcz przeciwnie – bliżej mi wtedy było do głośnego Facepalma, aczkolwiek stylistyka poprzedniej odsłony filmu Lego została utrzymana i lekko podkręcona i bądźmy szczerz- już gry przyzwyczaiły nas to tego specyficznego humoru, który jeszcze bardzo długo będzie utożsamiany z tą marką. Fajnie, że przenieśli to w tak udany sposób na ekran.

675521_1-1

   Dubbing Polski jest świetnie obsadzony i nie mam do niego nawet najmniejszych zastrzeżeń. Co do dialogów natomiast pojawia się kilka. Wydaje mi się, że starano się na siłę przenieść oryginał na taki „luzacki” styl, przez co momentami Batman przypomina raczej idiotę w wymyślnym wdzianku niż rzeczywistego mściciela. I nie chodzi tutaj o autoironiczne żarty, bardziej o pewne słowa wkładane w jego usta, brzmiące sztucznie w odniesieniu do całej sytuacji. Kilka tekstów rozłożyło mnie na łopatki, a było też kilka, które mnie po prostu znudziły. Mimo wszystko biorąc to jako całokształt jest to jeden z lepszych dubbingów w animacjach -EVER.

   Animacja technicznie broni się sama. W końcu to klocki, a więc nie wymaga nikt fotorealistycznego oddania świata, a jedynie urzeczywistnienia dziecięcych fantazji. I nie ma w sumie w tym temacie więcej do omawiania.

   Zakończę na muzyce – również świetnym elemencie filmu. Jedyne co mi nie pasowało to dubbingowane piosenki. Aczkolwiek mało było przypadków, które trafiłyby w mój gust i nie brzmiały jak desperacka próba przetłumaczenia, a faktyczny utwór. No i ta scena w trakcie napisów końcowych w stylu „Mamma Mia” itp.produkcji – mistrzostwo.

677170-1

Podsumowanie

   Ten film to dowód na to, że da się zrobić uniwersalną bajkę w której każdy znajdzie coś dla siebie. Za to w jaki sposób twórcy nabijają się z uniwersów, (liczba mnoga nie przypadkowa) należą się gromkie brawa. Ten film zrobił to czego nie potrafiły Parodie przez długie lata – sprawił, że te znane wszystkim niedociągnięcia stały się realnie śmieszne. Uczta dla geeka, zabawa dla dziecka i bezpieczny seans, którego rodzic wymaga od produkcji dla swojej pociechy.

Moja Ocena : 8,25

Reklamy