7774933-3

   W niedalekiej przyszłości zmęczony życiem Logan opiekuje się schorowanym Profesorem X w kryjówce przy granicy meksykańskiej. Wysiłki Logana, by ukryć się przed światem i ochronić swoje dziedzictwo, zostają zniweczone, gdy pojawia się młoda mutantka, ścigana przez wrogie siły.

  Rosomak się postarzał i zdrówko już nie to… Ale nadal daje radę się bronić a robi to wyjątkowo brutalnie i wulgarnie w porównaniu do poprzednich produkcji.

   Postaci Wolverina nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Żyjący na przestrzeni wieków mutant towarzyszy nam już od pierwszego filmu z serii o X-menach – a to już prawie 20 lat od premiery pełnoprawnej ( choć przez niektórych znienawidzonej) ekranizacji. Latka poleciały też i samemu Rosomakowi. Mamy rok 2029. Tygrys to zwierze wymarłe, a świat nie jest przyjaznym miejscem dla mutantów, a nawet zwykłych obywateli. Wspomniani wcześniej mutanci zostali wybici, a niedobitki zostają w ukryciu. Logan trudni się przewożeniem ludzi ekskluzywną limuzyną, nadużywając przy tym alkoholu. Profesor Xavier ma zaniki pamięci i ataki mogące skrzywdzić otaczające go osoby, a reszta … A reszta prawdopodobnie nie żyje…  Niezbyt przyjemna wizja przyszłości prawda ? No cóż. Jeśli o filmowe uniwersum ( jeżeli tak mogę nazwać rozsypane po latach  filmy o X-menach) chodzi, to przywykłem już do niecodziennych pomysłów studia. Prawda jest taka, że film mocno różni się od mini serii „Old Man Logan” na której został oparty.  Właśnie przez te manipulacje twórcy tworzą zupełnie nowe odrębne od komiksów uniwersum. Jedni to kochają, inni nienawidzą. Prawda jest taka, że ten film to kawał ciężkiej historii przepełnionej bólem i strachem o nadchodzące jutro.

682455-1

   Z jednej strony ten film jest świetny, a z drugiej kompletnie dla mnie niezrozumiały. Dostajemy obraz ciężki, przepełniony wulgarnymi treściami wychodzącymi bardzo swobodnie z ust ukochanych przez niejednego dzieciaka na tym globie bohaterów, a z drugiej strony spotkamy się z masą dziwnych, niezrozumiałych wyborów i brakiem logiki całokształtu. To wszystko sprawia, że czuję pewien dysonas związany z tym filmem, a co za tym idzie, nie jestem w stanie oddać się w pełni Hypowi jaki wywołały ociekające krwią  ostrza Wolverina. Bezradny, bez dobrych powodów aby nadal istnieć, Logan funkcjonuje z dnia na dzień. Jest banitą ukrywającym się za szybą limuzyny. Towarzyszy temu surowy, duszny i przepełniony napięciem klimat. Całość raczej przygnębia. Oto widzimy powolny upadek osobnika, który dla wielu był niezniszczalny.. Wraz z nim kończy się pewna era, a świat filmowy wykreowany przez Marvela i innych twórców, zaczyna trząść się w posadach. Nie brakuje w fabule nostalgicznych przestojów łapiących za serducho każdego fana serii, ale bądźmy szczerzy – to wszystko umiejętna zagrywka, która ma za zadanie uśpić nasz niepokój aby za chwilę znów przedstawić nam ociekające krwią adamantium. W fabule zawarte jest też kilka bardzo konkretnych, trzymających za gardło scen,  (już nigdy nie spojrzę na płatki z mlekiem w taki sposób jak kiedyś 😉 ), które są jednak bardziej obfitą w rozbryzgującą się na prawo i lewo posoką młóckę, niż pełnoprawnymi dobrze grającymi na emocjach sekwencjami. Jednak wcześniej wspomniana młócka jest obowiązkowym elementem w filmie akcji o tym mutancie – szczególnie, gdy hojni twórcy skorzystali z dobrodziejstw Kategorii wiekowej R. Już od pierwszych minut film jest mocno brutalny i nie spuszcza z tonu – chociaż czasem przynudza. Z której strony by nie spojrzał to nie można nie zgodzić się z tym, że jest to w pewien delikatny sposób film Sci-Fi. Rozgrywa się w przyszłości? Rozgrywa. Są futurystyczne bronie i wynalazki. Są. Tylko problem jest taki, że gdyby nie wypowiedziana przez jednego z bohaterów kwestia to trudno by było to stwierdzić, bo i w poprzednich filmach otrzymywaliśmy niesamowite technologie – choćby w filmie Wolverine z 2013, który rozgrywał się grubo przed wydarzeniami z Logana. (Swoją drogą właśnie w Loganie można wyłapać nawiązanie do tej produkcji 😉  ) Można więc wyjść z założenia, że film nie pokazuje nic nowego, poza tym, że ukochany przez wszystkich Bad-Ass może być siwy. Koniec końców „Logan” otwiera ścieżki nowym możliwościom i bohaterom, które ( może ) kiedyś dane nam będzie oglądać na ekranie.

682462-1

   Dialogi w tym filmie w niektórych przypadkach to niemal perełki. Fajnie poprowadzone, nie przesadnie sztuczne rozmowy są jednak rzadkim widokiem w przepełnionym specyficzną nudą scenariuszu. Dostajemy niby te ukochane postaci i ? I problem się pojawia gdy trzeba słuchać ich wywodów o tym, jak to mają źle. Prawdopodobnie komuś zaciskają się teraz pięści – ale już tłumacze. Dziwnym jest dla mnie fakt, że mimo tylu filmów o X-menach, łącznie z produkcją  „Przeszłość która nadejdzie” w której to przedstawiona była możliwa wizja przyszłości opanowanej przez łapiące mutantów twory, wybrano akurat przyszłość w której to praktycznie wszyscy znani nam superbohaterowie wąchają kwiatki od spodu, a reszta wygląda jak hermetyczne przepełnione bólem istnienia, koło emerytów i rencistów. I ja wiem … Ja wiem – nowe możliwości … Ale czy muszę słuchać tego jak jest wszystkim żal, przeszłości która się wydarzyła ? Myślę że nie. Ogólnie pije do tego, że poza wspomnianymi perełkami, wiele dialogów było po prostu nużących i mimo prób nie udało im się wcisnąć humoru – wręcz przeciwnie tym sobie tylko strzelili w stopę

   I w ten sposób dostaliśmy przewidywalną i ciężką historię o zleceniu z którym Logan miał problem. Trochę sztampy, trochę fajnych nawiązań i nawet kilka zaskoczeń. Tylko to nie wystarczy.

   Aktorsko film nie jest spełnieniem moich marzeń. Oczywiście do postaci Wolverina i Xaviera nie mam nic, natomiast reszta to już inny komiks. Hugh Jackman z klasą odegrał swoją rolę. Nie przesadził i mnie nie zawiódł.  Patrick Stewart to klasa sama w sobie- czego tłumaczyć chyba nie muszę. Jednak schody w dół zaczynają się od Dafne Keen. Grająca X-23 dziewczynka daje radę do momentu w którym przestaje milczeć, a potem okazuje się, że jedyne co jest z siebie w stanie wykrzesać to łamany angielski. Poza tym jest mało przekonująca i jej tryb furii to jakiś mały żart. Boyd Holbrook jest takim Bad Assem, że aż  samo Ass z masochistycznym myśleniem z niego zostaje, a Richard E. Grant grający kierownika projektu, wygląda i zachowuje się jak bardzo groźny urzędnik państwowy. Oto cała historyja.

685845_1-1

   Scenografia jest tutaj bardzo… sucha. Co przez to rozumieć ? Piach, pustkowie i wzgórza rodem z Westernów. To się niestety panie scenografie nudzi dość szybko i tylko wzmacnia znużenie. Ujęcia w lasach to już inna bajka – ciekawa bajka i różnorodna. Miło się to oglądało. Nie można nie wspomnieć o nawiązaniach do innych filmów z serii. I to by było wszystko. Wnętrza głównie żółte i bardzo ciepłe kolorystycznie – czyli jak na zewnątrz.

   Efekty specjalne analogowe występują w tej produkcji od czasu do czasu. Zobaczymy dużo krwi, wybuchów i łamiących się drzew. Standardy kina akcji, dobrze wprowadzone do filmu no i efektownie wyglądające mimo swojej oczywistości.

   Czymże byłby Film bez CGI w dzisiejszych czasach. Na początku się fajnie zapowiadało – złego słowa nie powiem. Nastąpił jednak czas w którym musiałem ciężko westchnąć widząc co zrobiono z pewnymi animacjami i greenscreenami. Ujęcia z wnętrza aut są paskudne. Dosłownie widać sztuczne tło. I od tamtej pory leci to wszystko w dół. Mam wrażenie, że wprowadzenie kręcił ktoś inny, niż resztę filmu.

   Kamera czasami jest przesadnie roztrzęsiona i rzucana z lewej strony na prawą, szczególnie podczas walk. Bardzo chaotycznie, a często nerwowo prowadzona, jest dla mnie mało atrakcyjna. Bo niby po co mi walki w których połowy rzeczy nie widać ? Montaż jest przyzwoity. Na tym etapie film się nawet broni. Dynamiczny i płynny – gdyby nie roztrzepana kamera mogłoby być ciekawie.

   Swój wywód zakończę zdaniem o muzyce – Była. Jednak niczym mnie nie zaskoczyła, ani nie porwała. Ot tak sobie była.

685836_1-1

Podsumowanie :

   Jak to ostatnio bywa z kontynuacjami serii, tak i stało się z tym filmem. Nie jest to obraz zły, ponieważ dostarcza wrażeń jakie kino akcji dostarczać powinno. Jednak jeśli spojrzę na ten obraz z perspektywy fana nie oddanego w pełni serii, ale wiedzącego ciut więcej od przeciętnego zjadacza popcornu, czuje ogromny niedosyt, a nawet żal do twórców, że tak niedbale stworzyli ten film i spłycili pierwowzór. Budżet nie był malutki i wiele rzeczy można było dociągnąć do stanu o wiele ciekawszego niż jest. To, że film ma R-kę i bohaterowie trochę przeklinają, nie czyni go na tyle dobrym i „niegrzecznym ” jakim powinien być. Myślę, że wiele osób podzieli moje zdanie – to film do zaakceptowania, broniący się głównie stroną wizualną i klimatem, który czasem miał słabe momenty jednak widmo tego jak można było skonstruować fabułę nie pozwala mi się w pełni cieszyć z tego co widziałem i tak jak wspomniałem – gdyby nie wizualna strona „Logana” ,ocena mogłaby być cienka. Jednak nie ma co płakać nad rozlanym przez X-23 mlekiem.

Moja Ocena : 6,71

Reklamy