Król Rozrywki (2017){Plakat}

   Musical, który ukazuje narodziny amerykańskiego przemysłu rozrywkowego. Inspirowany losami legendarnego P.T. Barnuma film ukazuje historię wizjonera, gotowego na wszystko, by urzeczywistnić ideę olśniewającego widowiska, który stał się sensacją na miarę światową.

   To, że Jackman umie śpiewać wiemy już od Nędzników ale całe reszta w tym filmie stała pod znakiem zapytania – od fabuły aż po jakość wizualną. Czy wychwalany tytuł który otarł się o Złoty Glob, a kto wie – może nawet Oscara, faktycznie zapiera dech w piersiach?

   Przyznam się na wstępie – nie miałem zamiaru iść na ten film do kina. Obsada wydała mi się niezbyt ciekawa, a i sam zwiastun pokazał patetycznie moralizujący przekaz produkcji – zupełnie mnie to nie porwało. Do kina wyciągnęła mnie znajoma i muszę przyznać – byłem solidnie zaskoczony chociaż pierwsze minuty nie zwiastowały niczego dobrego – jednak po kolei.

{BTW: serducho zabiło mocniej jak zobaczyłem old-schoolowe intro 20th Century }

   Na wstępie warto zaznaczyć, że nie jest to Musical w stylu Brodway’owskim, a POP’owy potworek. Gdy to usłyszałem, pomyślałem sobie, że kilka sekund dzieli mnie od zmiany zdania na temat aktorskich dokonań Hugh Jackmana. Pierwsze kilka minut wita nas piosenką przepełnioną auto-tunem – i jest to genialna próbka tego czego widz doświadcza. Kompozycje nie są złe – stoją na wysokim poziomie – ciężko jest jednak wczuć się w historię rozgrywającą się ponad 200 lat temu, gdy na ekranie widzimy Wolverin’a w obcisłym stroju, podrygującego (niestety nieudolnie) w rytm muzyki, która spokojnie nadawałaby się do radiowych rozgłośni na poranny program. Owszem – byłem zaskoczony, że muzyka popularna daje radę, aczkolwiek nie pogardziłbym oprawą wytarganą z czasów w których historia się rozgrywa. Jako autonomiczne dzieło ? – Bardzo dobra robota, ale jako coś co ma opowiedzieć tę historię ? – raczej nietrafiony wybór. Wspaniale prezentowały się natomiast grupowe układy taneczne – zdecydowanie było na co popatrzyć. Pojawiło się też kilka choreografii w parach – i tutaj już nie było kolorowo. Mocno widoczna manipulacja CGI oraz klarowna podmianka aktorów na zawodowych tancerzy to nie jest to czego spodziewam się po dobrym Musicalu.

Król Rozrywki (2017){1}

   Mówiąc o obrazie musimy pamiętać, że jest to również film biograficzny i chociaż wiele osób twierdzi, iż z życiem prawdziwego Barnauma produkcja nie ma zbyt wiele wspólnego, to od filmu można wymagać przynajmniej zgodności wizualnej z czasami w których przyszło tej postaci żyć. Chociaż udaje się (z małymi potknięciami), to wspomniane wcześniej melodie, skutecznie blokują wczucie się w klimat tamtych czasów. Wniosek jest dość prosty – Muzyka może być genialna , jednak jeśli nie jest właściwie dopasowana do obrazu – potrafi tylko zniszczyć doznanie.

   Dialogi zawierają wiele pięknych słów, dużo motywacyjnych zdań i jeszcze więcej kiczowatego, patetycznego wydźwięku. Poruszane są kwestie godności i rasizmu – wszystko w bardzo poprawny i delikatny sposób . Disney nie powstydziłby się tego filmu. Produkcję jest  przyjemna, ona dosłownie zdobywa widza tanimi sztuczkami – nóżka chodzi, serduszko jest ciepłe ale gdzieś w tym wszystkim brak ducha – czegoś co sprawi, że historia porwie widza. Gdy dodamy do tego fakt, że film jest oparty na dośc banalnym schemacie, który rzadko kiedy potrafi zaskoczyć otrzymujemy niezły – choć standardowy dla obecnej kinematografii efekt końcowy. Tytuł na pierwszy rzut oka przypomina krótkometrażówkę „Cyrk Motyli”  tak jak tutaj opartą na cyrkowych archetypach, jednak w „Królu (…)”  pewne wątki są dużo,dużo bardziej rozwinięte.

Król Rozrywki (2017){2}

   Występy aktorskie, należy docenić chociaż nie są to z pewnością role Oscarowe. Zac Efron i Zendaya tworzą zgrany duet na ekranie chociaż lekko zalatuje on teatralnym prze-aktorzeniem – zjadliwie i smacznie. Cameron Seely i Austyn Johnson grające córki Barnauma to klasa sama w sobie – dawno nie widziałem tak naturalnej gry u dziecka. Ogniem w filmie – zarówno wokalem jak i charyzmą jest Keala Settle grająca jedną z podopiecznych głównego bohatera. A sam Hugh Jackman ? No cóż – to nie jest jego najlepsza rola. Momentami bardzo nie pasował, a jeśli chodzi o śpiew – mimo tego, że głos ma świetny – to w tym wydaniu wolałbym go sobie oszczędzić- ruchy dość ociężałe  i lekko oderwane od reszty. Co do ról drugoplanowych nie mam zastrzeżeń – to naprawdę dobre występy.

    Kostiumy są bardzo ciekawe chociaż momentami zbyt unowocześnione – szczególnie jeśli chodzi o ilość odkrytego ciała u pań czy przyległy do ciała krój męski jak na zdjęciu powyżej.

Król Rozrywki (2017){3}

   Scenografia czterech liter mi nie urwała. Spodziewałem się czegoś więcej. Film jest dość kameralny jeśli o wnętrza chodzi – bynajmniej nie o ich wystawność, a różnorodność. Ciepłe barwy, pałacowa architektura, a z drugiej strony również ciepłe światło tylko w gmachu cyrku . Zdarzają się wyjątki, jednak zawsze gdzieś w kadrze to co ma być podkreślone jest podświetlone na kolor ciepły i przyjemny dla oka, gdzie reszta kadru skąpana jest w zimnej ale nie mrocznej barwie. Zaskoczyło mnie to, że w jednej ze scen widać bardzo wyraźnie malowane tło będące scenografią miasta – dosłownie w ten stary sposób namalowane na materiale lub czymś tego typu – jakiż był mój zawód gdy później pałeczkę przejęło CGI.

   Od pierwszych kadrów można tego doświadczyć ale nie rzuca się to w oczy tak jak później. Jak na  produkcje tego typu, CGI jest wyjątkowo paskudne. Manipuluje ono wszystkim – od scenografii po ruch aktorów czy nawet ich wzrost – i wszystko jest do przyjęcia ( w końcu taki teraz styl ) ale jest to jednocześnie tak perfidne i oderwane od całokształtu, że trudno to przeoczyć. Niektóre z tych zabiegów mogli sobie odpuścić, a już sceny w których występują słonie czy lwy – to wręcz lekka przesada.

Kamera nie ma bardzo słabych momentów (no chyba że zdominowanych przez komputer).  Warto też wspomnieć, że jest dość różnorodna jeśli o podejście do kadru chodzi. Montaż korzysta z mało popularnych zabiegów, które – chociaż są dość proste – rzadko możemy zobaczyć w kinie. Jest to dość oryginalne. Szybkie zrywy montażowe, kontrastują z powolnymi emocjonalnymi cięciami –  zawsze w efektowny sposób.

Król Rozrywki (2017){4}

Podsumowanie:

   To nie jest niesamowity film, a tym bardziej Musical jednak należy docenić to co stworzyli twórcy. Strzelili sobie jednak w stopę dobierając POP do takiej historii. Widać, że film jest skrojony pod szerszą publikę, a walory artystyczne delikatnie odsunięto na rzecz poprawności politycznej i neutralności, co do wydźwięku całokształtu. Niczym Fenix z popiołu Musicale wracają – jednak osobiście chciałbym, aby muzyka była w nich świadomym wyborem narracyjnym, a nie uniwersalnym zapychaczem. Old-School powinien być Old-Schoolem zarówno muzycznie, jak i wizualnie.

Moja Ocena : 6,79

(Wer. z Napisami)

 

Reklamy