Berek {plakat]

   Piątka lubiących rywalizację przyjaciół  co roku, aby przez miesiąc gra w berka, w którym wszystkie chwyty są dozwolone. Bawią się w ten sposób od pierwszej klasy podstawówki. Teraz ryzykują własną głową, pracą i związkami, aby wyeliminować pozostałych uczestników z gry, wykrzykując „berek!”. W tym roku gra zbiega się w czasie z weselem jedynego niepokonanego gracza, który nigdy nie był berkiem. Ślub powinien uczynić go łatwym celem. Jednak on wie, na co się zanosi… i jest przygotowany.

   Holywood chwyta się czego może… a ten tytuł jest tego świetnym przykładem.

   O filmie słyszałem już jakiś czas temu. Nie wybierałem się jednak do kina, uznając go za kolejną wyplutą na szybko komedyjke z krainy snów. Kiedy jednak przyszedł moment, aby urządzić wypad ze znajomymi wybór wydawał się prosty – banalna komedia? Czy to może się nie udać ? – Najwidoczniej może.

  Film jest OPARTY na prawdziwej historii, a nie jest jej wiernym odtworzeniem (prosty wniosek wyciągnięty z klipów oryginalnego składu zamieszczonych przed napisami końcowymi), tak więc jak zwykle w takich przypadkach, to dość luźna i mocno wybujała interpretacja możliwych zajść. Typ żartu ująłbym jako Genitalno-Slapsticowy. Praktycznie w każdej scenie czy gagu można znaleźćjakieś nawiązanie do wspomnianych części ciała.

Berek {1]

   Po 20’stu minutach żart się wypala, a każdy kolejny próbuje wzbić się ponad miano suchara, bezskutecznie i epicko uderzając o dno. Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem totalnym sztywniakiem, ale sama formuła filmu jest co najmniej wątpliwa. Humor tego typu jest dobry na wieczorze filmowym ze znajomymi + niezbędnymi kilkoma wychylonymi procentami, bo w innym przypadku raczej nic z tego nie będzie. To wszystko co w filmie zaszło po prostu było denne i wymuszone. Następnie – może nie jestem cięty na wulgaryzmy w kinematografii ale ich też należy używać oszczędnie, a tutaj, momentami cały żart oparty jest na wulgaryzmie. Serio? Humor ze szkolnych toalet wita, a w tym wydaniu jest żenujący. Przyprawiając ten twór buszkami dymu marihuany w CGI docieramy do apogeum bezsensu wykorzystywania efektów komputerowych w dzisiejszych produkcjach.

   Ten film jest idealnym przykładem jak z niczego, usilnie starać się zrobić coś. Pomysł tego typu miałby potencjał jako serial w którym każdy sezon opowiadałby o kolejnym roku zmagań, a nie jako dwugodzinny film z kiepskim love story w tle. Możliwe, że dla pokolenia odpowiedniego wiekowi bohaterów jest to jakiś melancholijny kopniak w cztery litery, napominający aby pamiętać o wewnętrznym dziecku ale dla mnie obserwowanie 5 facetów wyskakujących z okien czy ścigających się wózkiem golfowym jest co najmniej abstrakcyjne.

Berek {2]

   Kolejny strzał w stopę ? Zwiastun. Po zobaczeniu klipu promującego film wiesz mniej więcej jakie sceny powinny się w nim znaleźć i czekasz na nie, a że są one jednymi z ostatnich… Nawet próba zabawy widzem nie zdaje egzaminu bo każdy bardziej doświadczony kinomaniak ją wyłapie – naprawdę fatalna promocja produkcji nastawiająca się na zysk a nie jakość. Co za tym idzie przewidywalność leci na łeb na szyje.I w sumie tyle narzekania.

   Pomiędzy pochwałą, a skarceniem są aktorzy – jedni lepsi drudzy gorsi. Zgrali się i to jest przyjemny fakt. Niektórzy irytowali, inni delikatnie bawili ale przez całokształt zupełnie nie mieli okazji się wykazać, w wyniku czego dali przeciętne występy, stojąc na tle tak samo nijakiej scenografii.

Berek {3]

   Pochwalić natomiast należy film od strony technicznej, która poza CGI powaliła mnie na kolna. Jak na taki tytuł prowadzenie kamery i sposób montażu jest niesamowity i niestandardowy. Stylizowane na horror czy filmy akcji ujęcia są popisem umiejętności operatorów i pozytywnych aspektów fantazji twórców. Przygrywający do tego klimatyczny soundtrack (którego moim zdaniem było ciut za mało) dodaje klimatu.  Jednak Slow-mo i tego typu ujęcia to bardzo wysoka półka rodem z „Sherlocka Holmesa”, a muszę przyznać, że mimo totalnego kopiuj-wklej dotyczącego takich ujęć, da się na to spojrzeć z uśmiechem, a traktując to jako parodię wcześniej wspomnianego Holmesa, z niekrytym podziwem. Montaż również jest niezły jak na przeciętnego zapychacza filmowego. To co natomiast totalnie mnie zaskoczyło to efekty specjalne. Pomijając ich abstrakcyjność i brak jakiegokolwiek prawdopodobieństwa, muszę przyznać, że robiły wrażenie. Latające kłody, rozbijane okna, siatki, pułapki itp.  – Od strony technicznej ten film da się lubić.

Berek {4}

Podsumowanie :

   Nawet piękna choć niepokojąca Isla Fischer, nie była w stanie tego uratować. Fabuła jest po prostu kiepska. Patrząc jednak na wizualną stronę, mogę uwierzyć w to, że twórcy poświęcili jej więcej czasu niż na pracę ze scenariuszem. Tak więc otrzymujemy twór nijaki, który po paru głębszych może nawet bawić. Hawkye Holmes kontra Reszta świata  i genitalno-slapstickowy wulgarny humor- jak tu nie załamać rąk.

Moja Ocena : 4,47

Reklamy